Białoruś: Wyroki za akcje bezpośrednie w Bobrujsku

Przed sądem w białoruskim Bobrujsku zapadły przedwczoraj wyroki w sprawie trójki anarchistów, oskarżonych o próbę podpalenia siedziby KGB w tym mieście i zniszczenie mienia znacznej wartości. Sąd skazał Eugeniusza Waśkiewicza, Pawła Syramałotowa i Artioma Prokopienkę na kary siedmiu lat więzienia o zaostrzonym rygorze. Tymczasem w Mińsku rozpoczął się proces grupy anarchistów, uwięzionych jesienią zeszłego roku pod zarzutem dokonania serii ataków na siedziby wojska, służb bezpieczeństwa i propaństwowych związków zawodowych. Oskarżonym grożą kary do dwunastu lat więzienia. Trwa wala aresztowań i przesłuchań po niedzielnej, nieudanej próbie podpalenia mińskiego sądu, w którym wydano wyrok na jednego z opozycyjnych kandydatów na prezydenta w grudniowych wyborach.

Bobrujskiemu sądowi, który skazał anarchistów przewodniczył sędzia Paweł Karkinin. Podczas ostatniego posiedzenia oskarżenie podało, że straty w związku z atakiem na siedzibę KGB wyniosły jedynie 253 tysiące białoruskich rubli (około 200 złotych) co odpowiada kwocie jaką musieli zapłacić oskarżeni tytułem różnych opłat sądowych. Mimo to prokuratura zażądała dla oskarżonych kar od 7,5 roku kolonii karnej do 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze, twierdząc, że ich wina została udowodniona a straty, do jakich mogło dojść w podpalonym budynku KGB mogły być wielokrotnie wyższe.

Obrońcy oskarżonych zwracali uwagę, że rzeczywiste straty były nieznaczne, intencją oskarżonych nie było zniszczenie budynku, zaś zeznania, złożone przez nich podczas śledztwa wymuszone zostały nieludzkim traktowaniem przez policję. Podczas trwania procesu reżimowa telewizja białoruska nadała film dokumentalny o ataku na bobrujskie KGB, w którym przesądziła o winie oskarżonych.

W swym ostatnim słowie Waśkiewicz stwierdził, że nie żałuje swego udziału w ataku na KGB, którego dokonał w celu obrony zagrożonych przez reżim „białoruskich wartości.” Artiom Prokopienko stwierdził, że żałuje ataku, który nazwał największą pomyłką w swoim życiu, zaś Paweł Syramałotow poprosił o łagodne potraktowanie przez sąd.
Wczoraj, 18 maja w Mińsku rozpoczął się proces grupy anarchistów: Igora Oliniewicza, Nikołaja Diedoka, Aleksandra Franckiewicza, Maksima Wietkina i Eugeniusza Siliwonczyka. Wszyscy są oskarżeni o udział w serii politycznych akcji bezpośrednich, w tym o atak na siedzibę ambasady Federacji Rosyjskiej w Mińsku w sierpniu 2010 roku. Prokuratura przedstawiła im zarzuty z paragrafów: 339 Kodeksu Karnego („chuliganizm”) 218 („zamierzone zniszczenie mienia) i 351 („sabotaż komputerowy”). Grozi im do 12 lat więzienia.

Wśród czynów, przypisywanych anarchistom jest atak z użyciem koktajli Mołotowa na siedzibę reżimowej Federacji Związków Zawodowych Białorusi, siedzibę, Sztabu Generalnego armii białoruskiej, posterunek policji w miejscowości Soligorsk, próba podpalenia ambasady Federacji Rosyjskiej w Mińsku i podobny atak na mińskie kasyno Szangri La.
Proces anarchistówrozpoczął się o godzienie 10 przed sądem w mińskiej dzielnicy Zawodskoj. Sąd zakazał filmowania i nagrywania jego procesu. Podczas wstępnego przesłuchania Diedok, Oliniewicz i Franckiewicz nie przyznali się do zarzucanych im czynów, dwaj pozostali oskarżeni uznali w części swą winę, a podczas śledztwa złożyli zeznania obciążające całą piątkę. Sąd odrzucił prośbę Diedoka, by jego obrońcą w toczącym się procesie został ojciec.
Kolejne rozprawy, pod przewodnictwem sędziego J. Chwojnitskiego, zaplanowano od 19 do 23 maja.

Więcej informacji na:
www.belarus.indymedia.org
www.belarus.avtonom.org
www.avtonom.org / freebelarus


Źródło:
http://czsz.bzzz.net/node/3572

Dyskusja