Zmarł były argentyński dyktator i krzewiciel wolnego rynku Jorge Videla

blogvidelapinochet2

Były argentyński dyktator Jorge Rafael Videla zmarł w więzieniu. Miał 87 lat i odsiadywał podwójną karę dożywocia za zbrodnie popełnione podczas rządów wojskowej junty, która obięła władzę w tym kraju po zamachu stanu w marcu 1976 r.

Wg. wstępnych informacji przekazanych przez kierownictwo znajdującego się na przedmieściach Buenos Aires więzienia, w którym Jorge Videla odsiadywał swe wielokrotne dożywocie, były generał zmarł dzisiaj rano z przyczyn naturalnych, najprawdopodobniej na zawał serca. Potwierdziła to jego adwokat, Cecilia Pando, wg. której Videla już wczoraj czuł się nie najlepiej.

Videla miał 87 lat i odsiadywał wielkorotną karę dożywotniego więzienia za zbrodnie popełnione w okresie Procesu Reorganizacji Narodowej, bo tak właśnie wojskowa junta nazwała swe, trwające ponad 7 lat, dyktatorskie rządy rozpoczęte zamachem stanu przeprowadzonym w marcu 1976 r. Zmarły był jednym z trzech przywódców tego przewrotu i tuż po nim objął de facto funkcję prezydenta Argentyny, którą sprawował do marca 1981 r. Swe rządy rozpoczął od rozwiązania Parlamentu, delegalizacji partii politycznych i wprowadzenia cenzury. Wojskowi ustalali co Argentyńczycy mogą czytać, jakiej muzyki słuchać, czego się uczyć, a „nieprawomyślne” książki palono. Na indeksie wojskowych znalazł się m.in. Gabriel García Márquez, Mario Vargas Llosa i Antoine de Saint-Exupéry, a szkolnym bibliotekom zakazno np. posiadania niektórych encyklopedii.

Proces Reorganizacji Narodowej to jednak przede wszystkim bezlitosna i krwawa walka z politycznymi przeciwnikami. Osoby podejrzane o lewicowe sympatie, czy antypaństwową działalność były najczęściej porywane i więzione w tajnych obozach koncentracyjnych, gdzie poddawano je wymyślnym torturom, bądź po prostu zabijano. Innych zrzucano do morza z wojskowych śmigłowców. I Videla nigdy tego nie negował. Już w 1977 r. jeszcze jako przywódca kraju, tłumaczył: „W czasie każdej wojny są osoby które przeżywają, inne które stają się inwalidami, bądź umierają, lub też takie które gdzieś znikają. W Argentynie wojna dobiega końca i musi być gotowa na stawić czoła takim konsekwencjom. To, że niektóre osoby zaginęły jest niechcianą konsekwencją tej wojny„. Wg. różnych szacunków w okresie wojskowej dykatury „zaginęło” w Argentynie od 8 do 30 tysięcy osób.

Jorge Videla po raz pierwszy skazany został na dożywocie w 1983 r., w specjalnym procesie członków junty. Sędziowie uznali go odpowiedzialnym za m.in. setki morderstw, porwania, tortury, kradzież, falsyfikacje dokumentów państwowych, wymuszenia i odbieranie nieletnich rodzicom. Pozbawiono go też wówczas stopnia wojskowego.

Były generał wyszedł z więzienia już po 5 latach – w 1990 r. ówczesny prezydent Carlos Menem uznał, że Argentyna musi „przezwyciężyć swe dawne konflikty” i ułaskawił wszystkich skazanych wcześniej członków junty i jej współpracowników. Po kolejnych ośmiu latach Videla porwrócił jednak za kratki. Sąd doszedł bowiem do wniosku, że porwania dzieci były zbrodnią przeciw ludzkości i nie mogła ich objąć prezydencka łaska.

Jednak i tym razem pobyt w więzieniu nie trwał długo. Po zaledwie 5 tygodniach, ze względu na wiek Videli, zamieniono karę więzienia na areszt domowy.

10 lat później, w 2008 r., kolejny werdykt pozbawił jednak Videlę tego przywileju i były dyktator wrócił do więzienia. Tym razem już na dobre.

W 2010 roku argentyński Sąd Najwyższy doszedł do wniosku, że amnestia ogłoszona przez Carlosa Menema była niekonstytucyjna i wszystkie kary których dotyczyła (w tym dożywocia dla Videli) muszą zostać odbyte zgodnie z wyrokami z 1983 r. Dodatkowo, w tym samym roku, inny proces dotyczący zbiorowej egzekucji więźniów politycznych w Cordobie uznał Videlę winnym zbrodni przeciw ludzkości i skazał go na kolejną karę bezwarunkowego dożywocia. A w ubiegłym roku uznano go winnym w bardzo głośnym procesie wykradania dzieci i skazano na kolejne 50 lat…

Zmarły dziś były dyktator nigdy nie przeprosił, ani nie wyraził skruchy. Nie przyznał się też do winy. Zawsze z butą bronił swych decyzji i metod twierdząc, że był „wojskowym dowódcą walczącym wojskowymi metodami z wewnętrznymi wrogami Argentyny”. Twierdził, że cywilne trybunały nie mają kompetencji aby osądzić jego czyny i dodawał, że wojna którą rozpoczął wciąż trwa. Nie dalej jak w marcu tego roku, w wywiadzie udzielonym w więzieniu hiszpańskiemu tygodnikowi „Cambio 16″ nawoływał do kolejnego wojskowego przewrotu „przeciw prezydent Cristinie i jej sługusom”.

tierralatina.pl

Dyskusja