Chile: Masowe protesty na rzecz darmowej edukacji

Dziesiątki tysięcy studentów i uczniów starły się z policją w Chile manifestując na rzecz naprawy krajowego systemu edukacji. Funkcjonariusze prewencji zostali zaatakowani przy pomocy bomb z benzyną, odpowiadając gazem łzawiącym i armatkami wodnymi w celu rozproszenia tłumu demonstrantów.

Marsz w stolicy kraju Santiago przebiegał raczej spokojnie, policja użyła armatek wodnych tylko przeciwko grupie zamaskowanych osób, które ciskały w stronę kordonów kamienie i koktajle Mołotowa. Według organizatorów na ulice miasta wyszło około 80,000 osób. Do protestów doszło także w Valparaiso, Concepcion, Temuco i Valdivia.

Studenci postanowili wznowić trwający od dwóch lat protest organizując marsze w kilku większych miastach. Ich celem jest darmowa, wysokiej jakości edukacja dla wszystkich.

System edukacji w Chile uważany jest za jeden z najlepszych w Ameryce Łacińskiej, studenci wskazują jednak na ogromne nierówności. Twierdzą, że dzieci bogatych rodzin z klasy średniej mają dostęp do najlepszych szkół, a biedni muszą uczyć się w niedofinansowanych placówkach. Wszystkie uczelnie wyższe w Chile są odpłatne.

Kampanii na rzecz reformy systemu edukacji towarzyszą największe protesty jakie odnotowano w Chile odkąd kraj stał się demokratyczny w 1990 roku.

Dyskusja

  • Anarchista 6 lat temu

    Słuchajcie (redakcjo), nie jestem ani wrogiem, ani wielkim fanem metod insurekcyjnych, ale odpowiedzcie mi szczerze. Po co w takim kraju jak Chile jebać mołotowy w stronę wozów policyjnych, skoro są to pół-militarne, opancerzone pojazdy, prawie czołgi? Dla zasady? Chyba takie strategie mają sens, gdy jest realna szansa, by uszkodzić glinę lub jego wehikuł, a nie na pokaz? Co Wy o tym myślicie?

  • @ 6 lat temu

    Hej. To jest pytanie do Chilijczyków, nie do nas. Według mnie jest to trochę demonstracja siły, a trochę próba uszkodzenia im opon. Bywa, że gliniarze wychodzą wtedy z kabiny i próbują je gasić, albo po prostu się wycofują.